Rozdział VII

- Babciu, babciu nigdy nie zgadniesz co się stało – do domu Różki wpadła młoda dziewczyna ubrana w zieloną bluzkę, brązową spódnice, różową torbę przewieszoną przez ramię i niebieskie buty. Gdy zobaczyła w kuchni swoją babcię i jej gości ukłoniła się nisko i trochę speszona dodała – Smacznego. Nie wiedziałam babciu, że dziś będziesz miała gości.
- Ja również tego nie wiedziałam kochanie – babcia uśmiechnęła się i dostawiła do stołu jeszcze jedno krzesło – to moi przyjaciele z Krainy Ametystu – wskazała na dziewczynę i ducha mówiąc – to Jaspiria i jej duch opiekuńczy Seriux – następnie wskazała na dziewczynę, która tyle co wpadła do domu i z dumą w głosie powiedziała – a to moja wnuczka, Kwarka. Kiedyś, gdy mnie zabraknie to ona zostanie strażniczką Magicznego Drzewa.
Kwarka usiadła na krześle i zaczęła się intensywnie przyglądać duchowi.
- A więc tak wyglądają te Wasze duchy – Seriux zaczął się zastanawiać, czy teraz już każdy napotkany człowiek, który go zobaczy będzie na niego tak reagował. W Krainie Ametystu duchy opiekuńcze były traktowane jak ludzie. A tu każdy przyglądał mu się tak jakby zobaczył jakieś dziwne zjawisko natury i nie podobało mu się to – a ja myślałam, że duchy opiekuńcze są stare i brzydkie – powiedziała dziewczyna o włosach w kolorze jasnego różu, a gdy nagle uświadomiła sobie, że jej słowa mogą zostać źle zrozumiane na jej twarzy pojawił się rumieniec i szybko dodała – znaczy, no bo normalnie was nie widać i dlatego pomyślałam, że … no rozumiecie?       



- Tak, rozumiemy - powiedziała Jaspiria, a w jej głowie pojawił się obraz Filora, ducha opiekuńczego Amina, dodała więc z uśmiechem na twarzy - I wiesz, niektóre duchy naprawdę są stare i brzydkie. Seriux jest akurat bardzo młodym duchem opiekuńczym. A ja jestem jego pierwszą podopieczną .
–  W „Królestwie na tropie prawdy” przeczytałam niedawno wywiad z człowiekiem, który twierdził, że jego duch opiekuńczy straszy go po nocach chodząc po jego sypialni z narzuconym na siebie prześcieradłem w niebieskie grochy – dziewczyna posmarowała sobie kawałek bułki różano-miodowym masłem i kontynuowała swoją opowieść raz po raz przegryzając kanapkę – A ten człowiek podobno boi się niebieskich grochów, bo gdy był mały zatruł się jakimiś niebieskimi jagodami i od tamtej pory właśnie pojawił się u niego ten lęk. I ten jego duch to wykorzystuje. Podobno nie pozwala mu też jeść słodyczy, szczególnie czekolady z nadzieniem karmelowym i zmusza go by przynajmniej przez kilka godzin dziennie czytał książki, by lepiej zrozumiał świat. Czy to jest normalne? – zapytała z ciekawością Kwarka.
Jaspiria i Seriux spojrzeli na siebie robiąc wielkie oczy ze zdziwienia.
- To, że nie sypiamy nie znaczy wcale, że straszymy swoich podopiecznych po nocach. Nie mamy też prawa ich do niczego zmuszać, nie wolno nam ingerować w żadne podejmowane przez podopiecznych decyzje. Mamy swój kodeks i przestrzegamy zawartych tam reguł. – powiedział z powagą w głosie duch, a Jaspiria szybko dodała:
- Duchy opiekuńcze nie mogą wtrącać się w życie ludzi, którymi się opiekują. Owszem często wyrażają swoje zdanie, mówią co oni by zrobili w danej sytuacji, ale nigdy, przenigdy nie mogą zmusić człowieka do tego by poddał się ich woli. Seriux na przykład był przeciwny wyprawie w którą się udaliśmy. Próbował mnie przekonać, że to zły pomysł, ale to ja zadecydowałam co zrobię i on musiał uszanować moje zdanie.  
Różka przysłuchując się tej rozmowie doszła do wniosku, że lepiej zmienić temat, by  duch nie poczuł się jeszcze bardziej urażony pytaniami jej wnuczki i próbując rozładować napięcie wtrąciła się do rozmowy:
- Kwarko, a tyle razy Ci mówiłam, żebyś nie czytała tej gazety. Pisują do niej pewnie jakieś dzieciaki o wybujałej wyobraźni, które chcą trochę dorobić do kieszonkowego. Lepiej byś się zajęła studiowaniem księgi o opiece nad magicznymi drzewami. – Różka uśmiechnęła się i by na dobre zmienić temat zapytała - chyba chciałaś mi coś powiedzieć? – spojrzała na swoją wnuczkę, a ta przełknęła ostatni kęs swojej kanapki i rozpromieniona powiedziała:
- No tak, właśnie… prawie bym zapomniała – Kwarka wyciągnęła ze swojej torby najnowszy numer „Kwarcytowego Porannika” i wskazała na artykuł z pierwszej strony - Olkaria wydaje nową powieść. Ostatni tom „potęgi miłości”. Dziś była z wnukiem w Bibliotece w Karneolowym Grodzie, by znaleźć informacje potrzebne do jej nowej książki. Czytała też fragmenty poprzednich części i oficjalnie potwierdziła, że na specjalną prośbę czytelniczek napisze jeszcze jeden tom. Czy to nie wspaniałe wieści ?
- Uwielbiam jej książki – wykrzyknęła Jaspiria – przeczytałyśmy z mamą wszystkie części. A jak byłam młodsza to w zimowe wieczory siadaliśmy przy kominku i czytaliśmy książki Olkarii z podziałem na rolę. Moja mama na zmianę z moim tatą byli narratorami,  ja Griniwią, Seriux – Szarowitem, a pozostałe role damskie i męskie spadały do podziału na Jaspera, mojego młodszego brata, jego ducha opiekuńczego Floxa i ducha opiekuńczego mojego taty Mitrila. To były wspaniałe chwile – dziewczyna westchnęła cicho na wspomnienie tamtych cudownych wieczorów, a na eterycznej twarzy Seriuxa pojawił się blady rumienieć, gdyż udawanie Szarowita zawsze było dla niego nieco krępujące.  
- Ja też kocham jej książki. Szarowit to mój ideał mężczyzny. Kiedyś będę miała tak odważnego i przystojnego męża – Kwarka wypowiedziała te słowa ściszonym głosem, a na jej twarzy znów pojawił się rumieniec.
- Książki Olkarii rzeczywiście są niezwykłe – powiedziała Różka – pamiętam jak na 30 rocznicę ślubu, mój mąż Warcyliusz zabrał mnie na wieczorny piknik do Doliny Rajskiego Mchu w Krainie Malachitu – do tej samej o której Olkaria napisała w siódmym tomie „potęgi miłości”. Jej opis doskonale oddał magię tego miejsca. Dolina leży niedaleko lasów malachitowych i wieczorami słychać z oddali melodie wygrywane przez nimfy na magicznych harfach. Całą dolinę porasta cudownie miękki mech w kolorze butelkowej zieleni, a w powietrzu unosi się niezwykły, korzenny zapach. Rośnie tam kilka niewysokich drzew o rozłożystych gałęziach i gdy tylko zapadnie zmrok żyłki liści zaczynają świecić delikatnym białym światłem. Świetliste Liściowce, bo tak się owe drzewa nazywają oświetlają dolinę przez całą noc dodając jej niezwykłego uroku. W tej Dolinie spędziłam  wiele pięknych chwil. Choć później odwiedziliśmy jeszcze kilka innych miejsc, o których Olkaria pisała w swoich książkach, do tej doliny wracaliśmy najczęściej. To jedno z najpiękniejszych miejsc w Królestwie i to właśnie dzięki Olkarii się o nim dowiedziałam.
- A ja myślałam, że ona wymyśliła te wszystkie niezwykłe doliny, polany i wzgórza, by rozbudzić wyobraźnie czytelników – odparła zaskoczona Jaspiria.
- Na początku też tam myślałam, ale gdy przeczytałam kiedyś Warcyliuszowi o Dolinie Rajskiego Mchu on poszedł do swojej pracowni i przyniósł z niej swój kufer z którego wygrzebał jedną ze swoich cennych, bardzo starych map i odnalazł to miejsce. Co prawda na mapie nosiło mniej magiczną nazwę, ale położenie geograficzne i opis się zgadzały.  Później przeczytałam mu o jeszcze kilku innych miejscach i je też znaleźliśmy na mapie. Wtedy właśnie doszliśmy do wniosku, że Olkaria opisuje w książkach prawdziwe miejsca, ale by nadać im niezwykły klimat i charakter zmienia nazwy na bardziej urzekające. W końcu Zielona Dolina nie brzmi tak pięknie jak Dolina Rajskiego Mchu, prawda? Mój mąż uwielbiał mapy. Kupował mi książki Olkarii i prosił bym zaznaczała mu w nich opisy niezwykłych miejsc. Lubił je czytać, bo w przeciwieństwie do opisów z książek z geografii i historii wszystko opisane było w niezwykle plastyczny i pobudzający wyobraźnie sposób. Olkaria wspaniale opisuje klimat, kolory, zapachy i odgłosy, które panują w danym miejscu. Warcyliusz odnalazł wszystkie miejsca, które w swoich książkach opisywała Olkaria. Niestety nie udało nam się ich wszystkich odwiedzić.
I gdy tak rozmawiali o książkach Olkarii nagle w miniaturowej buteleczce wiszącej na srebrnym łańcuszku na szyi Różki pojawił się list. Jaspiria już wcześniej zwróciła uwagę na tą buteleczkę, ale nie zdążyła zapytać do czego ona służy, gdyż niespodziewanie  pojawiła się Kwarka.
Różka odkorkowała buteleczkę i wyciągnęła zwinięty w rulonik kawałek papieru. Gdy przeczytała słowa wiadomości zbladła, a po jej policzku spłynęła łza.
- Piniwia zmarła dziś w nocy – powiedziała cicho i zwróciła się do Kwarki – musimy się przygotować do uroczystości pożegnalnych.
            Dziewczyna skinęła głową i szybkim krokiem ruszyła na poddasze, gdzie Różka trzymała wszystkie niezbędne akcesoria.
            - Piniwia była wspaniałą kobietą. Uczyła przez wiele lat w jednej z naszych szkół, to dzięki niej pokochałam gotowanie i nauczyłam się, że największym prezentem jaki możesz dać drugiemu człowiekowi jest czas spędzony razem. W tym roku skończyłaby 106 lat. Właściwie to spodziewaliśmy się, że w każdej chwili może odejść. Miała długie i piękne życie przepełnione pasją i miłością – po policzku Różki spłynęła kolejna łza, a w jej głosie słychać było smutek – dziś odbędzie się uroczystość pożegnalna przy Kwarcytowej Płacznicy. Gdy zajdzie Słońce na drzewie zakwitnie owoc Piniwii. Wiele osób przyjdzie, by podziękować jej za wszystko i się z nią pożegnać. Jeżeli chcecie możecie nam pomóc w przygotowaniach.
            - Oczywiście, że pomożemy – powiedziała Jaspiria – co mamy robić ?
            - Na początek trzeba będzie zerwać trochę liści z Płacznicy. Będą nam potrzebne do przygotowania świec. Trzeba je zrywać bardzo ostrożnie by przy okazji, nie uszkodzić żadnego owocu. Liście od razu po zerwaniu stają się bardzo kruche, tak jak liście innych drzew po suszeniu. Liście Płacznicy są magiczne i stosujemy je w celach zdrowotnych i w niektórych rytuałach magicznych.
            - Ja je przyniosę – powiedział duch i od razu ruszył w stronę wyjścia. Seriux zdawał sobie sprawę z tego jak ważna jest taka uroczystość dla ludzi i chciał pomóc najlepiej jak potrafi.
Różka w międzyczasie sprzątnęła wszystko ze stołu, by zrobić miejsce do przygotowywania świec, a Kwarka z poddasza przyniosła karton z koronkowymi świecznikami, parafinę, knoty, formy do odlewania świec, porcelanową miseczkę, jakiś olejek w buteleczce z ciemnego szkła i niewielkie pudełeczko z płatkami róż. Gdy Seriux wrócił z liśćmi, Różka zaczęła wszystkim tłumaczyć co teraz będą robić:
            - W naszej Krainie od wielu już wieków żegnamy się z ludźmi, którzy odeszli zbierając się przy Kwarcytowej Płacznicy. Te świeczniki, które przyniosła Kwarka trzeba wyczyścić i pozawieszać na sztachetkach płotka, tego który ogradza drzewo. Musimy przygotować też specjalne świece z olejkiem z kwiatów lakoryz, płatkami różowych róż i liśćmi Kwarcytowej Płacznicy. Lakoryzy symbolizują wszystkie dobre wspomnienia, różowe róże miłość w najczystszej postaci, a liście Płacznicy stratę. Seriuxie czy będziesz tak miły i pomożesz Kwarce czyścić i zawieszać świeczniki ? – spytała Różka, a Seriux skinął głową na znak, że podejmie się tego zadania – Jaspirio chciałabym żebyś Ty pomogła mi przy robieniu świec. Ja przygotuje garnki w których będziemy topić parafinę, a Ty w tym czasie proszę pokrusz do tej porcelanowej miseczki liście, które przyniósł Seriux i wymieszaj je z płatkami róż.
            Jaspiria zaczęła kruszyć delikatnie liście Płacznicy, a Kwarka z Seriuxiem wzięli karton ze świecznikami i kilka ściereczek, i poszli zawieszać świeczniki wokół magicznego drzewa.
            Gdy parafina się stopiła Różka poprosiła by Jaspiria powoli dodała do niej płatki róż i pokruszone liście, mieszając wszystko dokładnie. Sama zajęła się wkraplaniem olejku z lakoryz.
            - Z tym olejkiem trzeba bardzo uważać. To bardzo silna substancja i wystarczy kilka kropli by nasycić jej zapachem parafinę. Gdybym dodała go za dużo zapach byłby za silny i działałby negatywnie. Zamiast przyjemnych wspomnień wywoływałby ból głowy i mdłości.
Jaspiria nachyliła się ostrożnie nad garnkiem i zaczęła powoli wdychać unoszącą się nad parafiną woń.
            - Ten olejek ma bardzo przyjemny zapach. Gdy go wdycham od razu przypominają mi się przyjemne momenty z mojego życia: spotkania z przyjaciółmi, zimowe wieczory spędzone przy kominku, długie rozmowy z moją mamą.
            - A zatem dodałam odpowiednią ilość olejku – Różka zakręciła buteleczkę z ciemnego szkła i odstawiła ją na stół - Takie właśnie jest jego pozytywne działanie. Gdy odlejemy świece, porozstawiamy w świecznikach wokół drzewa i zapalimy je ta delikatna woń sprawi, że wszyscy, którzy się pojawią, by pożegnać Piniwię będą przypominali sobie wszystkie dobre chwile, które z nią spędzili.
            - Ten olejek jest naprawdę magiczny. Ciekawe czy zmieszanie któregoś z moich eliksirów z taką parafiną też mogłoby wywołać tak niezwykłe przeżycie – zaczęła na głos zastanawiać się Jaspiria.
            - Jeżeli chcesz możemy to sprawdzić. Możemy odlać świece z połowy parafiny tak jak robię to zawsze, a do pozostałej części dodamy jakiś Twój eliksir i sprawdzimy co się stanie.
            -  Jesteś pewna Różko, że możemy to zrobić ?
            - Skoro właśnie teraz przyszedł ci ten pomysł do głowy to znak, że warto to sprawdzić. Jakie masz przy sobie eliksiry ?
            - Wzięłam ze sobą tylko kilka buteleczek eliksiru widzialności. No i mam jedną buteleczkę eliksiru szczerości. Myślisz, że się nadadzą ?
            - Oczywiście – odparła Różka – Idź po swoje eliksiry, a ja w tym czasie odleje pierwsze świece.
            Jaspiria poszła do pokoju gościnnego w którym spała i ze swojej torby wyciągnęła dwie buteleczki z eliksirami. Gdy wróciła do kuchni pierwsze świece stały już gotowe na stole, a Różka dzieliła pozostałą część parafiny na dwie części.
            - Teraz ja będę mieszać, a Ty dodaj po kilka kropli swoich eliksirów do parafiny.
            - Eliksiry nie są tak mocne jak olejki. Myślę, że możemy dodać ich trochę więcej – powiedziała Jaspiria i zaczęła wkraplać do pierwszego garnka eliksir widzialności, a gdy parafina była gotowa Różka pokazała jej jak odlewać świece. Następnie do drugiego garnka Jaspiria dodała trochę eliksiru szczerości i tym razem sama odlała kilka świec. Gdy wszystko było już zrobione Różka i Jaspiria zaczęły się dokładnie przyglądać wszystkim świecom, ale nie zauważyły, żeby się czymś między sobą różniły.
            - Widać eliksiry nie nadają się jako dodatek do świec – powiedziała rozczarowana dziewczyna.
            - Może i nie, ale przynajmniej to sprawdziłyśmy i nie będziesz się musiała nad tym zastanawiać. Zresztą nie wiemy co się stanie, gdy zapalimy świece.
             Różka zawołała Seriuxa i Kwarkę, by pomogli wynieść świece i wszyscy razem zaczęli je umieszczać w świecznikach pozawieszanych na sztachetkach płotka. Gdy skończyli wrócili do domu i Różka przygotowała im najwspanialszą zupę jaką kiedykolwiek jedli.
            - To jest przepyszne – zachwycał się Seriux – nigdy nie jadłem czegoś tak wspaniałego.
            - Moja mama potrafi dobrze gotować, ale to naprawdę jest wyśmienite. Szkoda, że ja tak nie potrafię.
            - Gdybyś tak gotowała to wybaczyłbym Ci każdy Twój idiotyczny pomysł w który mnie wciągnęłaś – powiedział duch i poprosił o dokładkę.
            - To właśnie Piniwia nauczyła mnie tak gotować. Tak naprawdę, cały sekret dobrego gotowania tkwi w emocjach, które towarzyszą szykowanej potrawie  – powiedziała Różka.
            - W emocjach ? – zdziwiła się Jaspiria – ale jaki związek mogą mieć emocje z gotowaniem? Przecież tu chodzi o idealne proporcje składników, sposób mieszania, temperaturę gotowania.
            - Oczywiście to też jest ważne. Trzeba stosować się do pewnych podstawowych reguł, bo wiadomo, że połączenie słodkiego ciasta z pikantnym mięsem mimo najwspanialszych emocji przy tworzeniu nie da nam smacznej potrawy. Emocje jednak są równie ważne jak użyte składniki.  Gdy gotujesz, bo musisz i nie sprawia Ci to żadnej przyjemności to trudno oczekiwać, że stworzona potrawa będzie naprawdę dobra. Jeśli gotująca osoba jest zła, rozgniewana albo smutna to te emocje pojawią się w szykowanej przez nią potrawie i wpłyną na jej smak. Nie wyczujesz co prawda smaku gniewu, czy smutku, ale potrawa z pewnością Cię nie zachwyci. Idealne połączenie przy gotowaniu to dobre składniki i miłość włożona w szykowanie posiłku. Posiłek nasycony energią miłości smakuje o niebo lepiej niż ten nasycony niechęcią, złością czy obojętnością.
            - To już wiem czemu gdy ja gotuje potrawy są takie nijakie w smaku – powiedziała Jaspiria – ja po prostu zawsze się denerwuje, że to wszystko tak długo trwa, nie mam pod ręką wszystkich potrzebnych rzeczy i smak jest zupełnie inny bym tego oczekiwała.
            - Następnym razem spróbuj więc zmienić swoje podejście. Myślę, że efekty mile zaskoczą i Ciebie, i Seriuxa – powiedziała Różka i spoglądając przez okno na Słońce chylące się powoli ku zachodowi dodała – a teraz wybaczcie nam na chwilę. Ja i Kwarka musimy się przebrać w odpowiednie stroje. Chcę  też napisać krótki list do Piniwii z podziękowaniami za wszystkie dobre rzeczy, których mnie nauczyła.
            Kwarka i Różka wyszły z pokoju, a Jaspiria w tym czasie z biblioteczki wyciągnęła jedną z książek kucharskich i zaczęła przeglądać przepisy na zupy.
            - Następnym razem gdy będę gotować zupę z kwiatów tysty spróbuje napełnić ją miłością.
            - Spróbuj jej też przy okazji nie przesolić. Myślę, że to też wpłynie pozytywnie na jej smak – odparł Seriux z lekką drwiną w głosie.
            - Dobrze wiesz, że ostatnio przesoliłam ją tylko dlatego, że mnie zagadałeś i zamiast pół łyżeczki wsypałam półtorej.
            -  A poprzednim razem dodałaś kilka niedojrzałych kwiatów i zupa była gorzka. Może mi powiesz, że to też przeze mnie ?
            - To akurat była wina Jaspera. Jestem pewna, że to on mi podrzucił te kwiaty. Zresztą mniejsza o to. Po prostu postaram się zmienić swoje podejście do gotowania i może jak wreszcie coś mi się uda zrobić dobrze to to polubię.
            - Jeśli naprawdę nauczysz się dobrze gotować, uznam że ta wyprawa była jednym z Twoich najlepszych pomysłów.
            Kwarka weszła do pokoju ubrana w długą, białą suknię i narzucony na nią długi jasnoróżowy płaszcz z kapturem wiązanym pod szyją.
            - Jestem już gotowa. Mam nadzieję, że tym razem nie przydepnę sobie sukni, bo jest trochę za długa. Ostatnio przewróciłam się i wstając o mało nie podpaliłam swojej szaty o jedną ze świec. Narobiłam wtedy tylko niepotrzebnego zamieszania. Mam nadzieję, że tym razem się to nie wydarzy, bo ktoś jeszcze mógłby pomyśleć, że nie traktuje z powagą tak ważnych uroczystości i nie nadaje się na strażniczkę Magicznego Drzewa. A ja naprawdę się staram. Jestem po prostu trochę niezdarna, tak mówi moja mama i modli się do Boga, żebym z tego wyrosła. Ja też się o to modlę, bo jaka będzie ze mnie strażnika jak będę ciągle popełniała gafy.
            - To do tej modlitwy dodaj jeszcze trochę wiary w siebie. Myślę, że to jej brak powoduje, że czasem nie wszystko wychodzi Ci tak jakbyś tego chciała – powiedziała Jaspiria i by pocieszyć Kwarkę dodała - Poza tym taki wypadek mógł spotkać każdego. Jeśli chcesz to ja z Seriuxem możemy Ci dziś towarzyszyć i w razie czego Ci pomożemy.
            - Dziękuje. Zależy mi na tym, żeby dziś wszystko poszło dobrze – Kwarka uśmiechnęła się z wdzięcznością do Jaspirii - Babcia zejdzie za chwilkę i pójdziemy zapalić świece, bo niedługo zaczną się schodzić ludzie.
            Kilka minut później do pokoju weszła Różka. Również ubrana była w długą, białą suknie i różowy płaszcz, a w prawej dłoni trzymała bladoróżową kopertę.
            - Już pora – uśmiechnęła się smutno i jako pierwsza wyszła z domu. Zaraz za nią szła Kwarka, a kawałek dalej Jaspiria z Seriuxem.
            Różka z Kwarką podeszły do świec i zaczęły je po kolei zapalać. Gdy skończyły stanęły spokojnie i obserwowały schodzący się tłum. Ludzie szli powoli ze wszystkich stron i otaczali w milczeniu Kwarcytową Płacznicę. Kobiety w białych sukniach i różowych płaszczach, a mężczyźni w białych spodniach, bladoróżowych koszulach i płaszczach w kolorze pastelowej zieleni trzymali w dłoniach niewielkie koperty i gdy tuż po zachodzie Słońca na drzewie zakwitł nowy owoc – owoc Piniwii - Różka dała im znać, że mogą podejść do świec i przy pomocy ich płomieni w symboliczny sposób przesłać wszystkie dobre myśli w stronę Piniwii. Ludzie po kolei podchodzi do świec i palili swoje koperty. Gdy pierwsze listy spłonęły stało się coś niezwykłego. Część świec zaczęła świecić intensywnym, wysokim tęczowym płomieniem, inne z kolei jakby pochłaniały treść listów i unosiły ich słowa wraz z białym dymem do samego nieba. Wszyscy patrzyli z ciekawością na ten wyjątkowy taniec kolorowych płomieni i dymu wypełnionego słowami miłości, i zastanawiali się w duchu z czego zostały wykonane te świece.  Jaspiria i Różka spojrzały na siebie porozumiewawczo.

„Eliksiry jednak nadają się do tworzenia świec” pomyślała dziewczyna i obserwując wypalające się powoli świece pomodliła się za duszę Piniwii i podziękowała w duchu Bogu, za to, że Różka nauczyła ją jak je wytwarzać.

1 komentarze:

Neolly96 pisze...

Bardzo ciekawy blog! Zapraszam do mnie ;)
Rozpisana.blogspot.com

Prześlij komentarz

 
;