Rozdział I

Dziewczyna o włosach w kolorze ciemnoczerwonego wina leżała na polanie i z zachwytem przyglądała się gwiazdom. Dzisiejszej nocy niebo wyglądało inaczej niż zwykle. Raz na dziesięć lat oba Księżyce świecące nad Królestwem Dziewięciu Kamieni znikały  na kilka godzin z nieba. Podobno w tym czasie sam Bóg czyścił je specjalnie stworzoną do tego celu przez anielskie zastępy selenitową szmatką, która nadawała im cudowny połysk tak by przez kolejnych dziesięć lat mogły błyszczeć na niebie i zachwycać ludzi swoim blaskiem. Noc ta była nazywana Świętem podwójnego Nowiu  i było to niezwykłe wydarzenie, które sprzyjało nowym przedsięwzięciom. Tak przynajmniej głosiła Legenda, w którą dziewczyna o imieniu Jaspiria wierzyła z całego swojego serca.
     Jaspiria dotykała palcami ciemnofioletowych źdźbeł trawy, rozkoszowała się delikatnym, lekko słodkim zapachem białych stokrotnic i od czasu do czasu sięgała jedną dłonią do kieszeni sukienki w której znajdowały się dwie czerwone kostki, nazywane w Krainie Czerwonego Jaspisu Kostkami Przeznaczenia. Niedaleko niej płonęło ognisko o płomieniach w kolorze bladego fioletu i purpury przy którym siedziała niespokojnie postać przypominająca skrzydlatego ducha. Ubrany był w białą koszulkę z wielkim napisem na piersi głoszącym „zawsze przy Tobie, zawsze na straży, niezawodny D.O.” i spodnie do połowy łydek w kolorze burgundu. Był to duch opiekuńczy dziewczyny o imieniu Seriux, odpowiednik ziemskiego Anioła Stróża.




- O czym myślisz mój drogi? – zapytała w końcu Jaspiria.
- Myślę, że Twój pomysł jest zły. Bardzo, bardzo zły. – burknął Seriux i spojrzał na dziewczynę z wyrzutem.
-  Ale dlaczego ?
- Twoi rodzice nigdy nie pozwolą byś wyruszyła w podróż w poszukiwaniu swojego miejsca na Ziemi. To przecież jest niedorzeczne. Tu jest Twoje miejsce. Tu mieszkają Twoi rodzice, przyjaciele i to właśnie w Krainie Ametystu pobierałaś nauki. Nigdzie nie będzie Ci tak dobrze jak tutaj. Zrozum to wreszcie.
- Gdybyś miał rację to teraz tak jak Ametrina otwierałabym własną praktykę i myślała nad założeniem rodziny. A ja nie mam najmniejszej ochoty o tym myśleć, bo ja tu nie jestem szczęśliwa. Kocham moich rodziców i przyjaciół, przecież o tym wiesz. Doskonale też zdaje sobie sprawę z tego, że oni wszyscy chcą dla mnie jak najlepiej. Ale ja tutaj nie pasuje.
- Nie pasujesz, bo masz trochę inny kolor włosów ? – wtrącił pospiesznie duch.
- Dobrze wiesz, że tu nie o kolor włosów chodzi. W moich żyłach płynie krew ludu z Krainy Czerwonego Jaspisu.
- Tylko w połowie. – przerwał jej szybko Seriux i dodał – w drugiej połowie jest to krew ludu Ametystowego. I nie zapominaj o tym!
Jaspiria wstała, podeszła do ogniska i wyciągając rękę przed siebie pokazała Seriux’owi Kostki Przeznaczenia.
- Pytałam je dziś czy ta podróż to dobry pomysł i wiesz co pokazały? 
Duch spojrzał w oczy dziewczyny i pokręcił przecząco głową.
- Wypadły dwie 6, to najszczęśliwszy z możliwych układów.  Ta podróż pomoże mi odkryć moje przeznaczenie. Ona jest mi pisana, czy Ci się to podoba czy nie.
- To może chociaż jeszcze trochę poczekajmy. – powiedział Seriux z nutką nadziei w głosie- Najwyżej kilka lat. Do kolejnego Święta Nowiu. Może do tego czasu znajdziesz tu jakieś zajęcie, które Cię pochłonie.  Jeżeli nie, nie będę Cię zatrzymywał. Pójdziemy, dokąd zechcesz. Pozwól jednak, że przypomnę Ci, że całkiem nieźle radziłaś sobie z odczytywaniem Kart Prawdy, no i nikt tak dobrze jak Ty nie robił eliksirów widzialności. Przecież wiesz, że na eliksirach można całkiem nieźle zarobić.
- Nie chcę do końca życia ważyć jakichś głupich eliksirów. A od kart wolę moje kości.- powiedziała Jaspiria, a w jej głosie wyczuć się dało lekkie poirytowanie.
- No to może zajmiesz się medytacją w jednej z tych pięknych jaskiń na szczycie Góry Ametystowej. Spokój, cisza – może tam odkryłabyś cel swojego istnienia, a gdyby Ci się tam nie spodobało to do domu miałabyś zaledwie kilka godzin piechotą... no i pomyśl jaki dumny byłby z Ciebie Twój ojciec.
- Jedyne co odnalazłam w trakcie zajęć z medytacji to sposób na szybkie zasypianie – powiedziała dziewczyna lekko znudzonym głosem - Ja chcę zobaczyć świat. Porozmawiać z leśnymi nimfami z lasów malachitowych, zobaczyć cytrynowe góry , nauczyć się tworzenia magicznych mandali w Krainie Karneolu, poznać język zwierząt i zobaczyć Krainę z której pochodzi moja matka. Tyle opowieści słyszałam o zabawach do rana, wielkich ogniskach, rzekach w których płynie czerwona woda. No i o kobietach wytwarzających eliksiry i napary miłosne, dzięki którym można zdobyć serce każdego mężczyzny.
- Przecież wiesz, że to właśnie przez te eliksiry Twoja matka została wyklęta przez Twojego dziada. Znasz na pamięć tą historię i dobrze wiesz, że nie zakończyła się szczęśliwie. Dolewanie eliksirów i naparów miłosnych mężczyznom do herbaty to nie sposób na odnalezienie miłości. To tylko sposób na manipulowanie drugim człowiekiem. I jak zawsze powtarza Twoja matka…
- jest to nieetyczne i niezgodne z naszym systemem wartości. Każdy człowiek ma bowiem prawo decydować o sobie. – dokończyła Jaspiria i dodała triumfalnie – i ja również mam takie prawo. Prawo do samo decydowania ! – a na jej twarzy pojawił się uśmiech.   
Seriux widząc, że sam się pogrążył postanowił, że to pora na użycie najsilniejszego jak mu się wydawało argumentu za tym, aby pozostać w Krainie Ametystu.  W końcu kobiety były w stanie zrezygnować ze wszystkiego w imię prawdziwej miłości. Tak mu się przynajmniej wydawało. Wziął głęboki oddech i powiedział:
- Miałem Ci tego nie mówić, ale nie pozostawiasz mi zbyt wielkiego wyboru. Filor, duch opiekuńczy Amina, kojarzysz go? – spojrzał na dziewczynę oczekując, że ta kiwnie głową dając mu tym samym do zrozumienia, że wie o kim mowa. Ona jednak nie wykonała żadnego ruchu, mówił więc dalej  - ten, co to nosi ten dziwny stary garnitur w kolorze purpurowym, zawsze chodzi w cylindrze i wymachuje tak śmiesznie tą fioletową laską zrobioną z kilku gałęzi przyozdobioną turkusowymi i zielonymi piórami. Zdradził mi w sekrecie, że Amin ma względem Twojej osoby pewne plany. Chyba, nie pozwolisz, żeby przez jakąś tam podróż uciekła Ci taka partia ?
Jaspiria nie potrafiła się powstrzymać i zaczęła się śmiać na cały głos. Gdy po kilku chwilach doszła do siebie powiedziała rozbawionym tonem:
- Ja i Amin ? Ty chyba sobie żartujesz Seriux’ie. Co ja bym z nim niby miała robić? Znam go od piątego roku życia i w tym czasie słyszałam zaledwie kilka razy jak on coś mówi. Zawsze siedział cicho i patrzył na wszystkich z góry. A jak czegoś ode mnie chciał to zamiast normalnie podejść i poprosić zakradał się od tyłu i wpychał mi do ręki kartki na których pisało : „mogłabyś mi pożyczyć swoją zieloną kredkę?” albo „ masz dziś ładną bluzkę. Moja mama ma majtki w takim kolorze”.
- To wszystko pewnie dlatego, że onieśmielasz go swoją urodą. Jeśli dasz mu szansę na pewno sama dojdziesz do wniosku, że to inteligentny i wartościowy człowiek. Poza tym wiele kobiet marzy o mężczyźnie, który zamiast mówić pisze listy i godzinami może słuchać kobiecej paplaniny.
- No to niech one sobie go wezmą. Ja go nie kocham. Podjęłam już decyzję i nie zmienię zdania. Rano wyruszam. A Ty jeżeli chcesz możesz zostać tutaj.
- Dobrze wiesz, że nie mogę. Przydzielono mnie do Ciebie i nie wolno mi Cię zostawiać samej na dłużej niż to naprawdę konieczne. – westchnąć Seriux i dodał - A co z Twoimi rodzicami? Uciekniesz bez pożegnania i słowa wyjaśnienia?
- Napisałam do nich list. Mam go tutaj – sięgnęła do plecaka leżącej niedaleko ogniska i wyciągnęła z niego grubą, czerwoną kopertę. – wystarczy, że go weźmiesz i …
- Co to, to nie - powiedział Seriux podniesionym głosem - Wyruszyć w podróż – niech będzie, porzucić spokojne życie w Krainie Ametystu – dobrze, ale chyba nie oczekujesz od mnie, że wręczę ten list Twojej Matce? Wiesz przecież jaka ona potrafi być impulsywna jak się zdenerwuje. Na pewno będzie próbowała mnie zabić – dodał z przejęciem.
- Przecież Ty jesteś duchem! Ciebie nie można zabić - odparła rozbawiona dziewczyna - A jak tak bardzo boisz się mojej matki, możesz zawsze dostarczyć list ojcu. On przyjmie go na pewno ze spokojem.
- Jest to jakieś wyjście - Seriux westchnął i wziął z rąk dziewczyny kopertę. Wiedział już, że nie przekona Jaspirii do zmiany decyzji. - Wiedz jednak, że nie popieram tego pomysłu. I że czuję się zmuszony. Tak, właśnie – ZMUSZONY  do wzięcia udziału w tej idiotycznej wyprawie.
- Zobaczysz, że będzie fajnie. To będzie przygoda, której nigdy nie zapomnimy… spakowałam do torby zapas eliksiru widzialności, tak by w innych krainach ludzie też mogli Cię widzieć. Wzięłam też trochę ciuchów, koc, Twoje ulubione babeczki z jagodowym nadzieniem, jedną buteleczkę eliksiru szczerości, Karty Prawdy, kilka książek z magicznymi przepisami, no i kilka wisiorków z pięknych okazów ametystu. W innych krainach będzie można je sprzedać, albo wymienić na inne wartościowe przedmioty – powiedziała podekscytowana - a teraz proszę zajmij się dostarczeniem listu, a ja spróbuje się chwilę zdrzemnąć. W końcu czeka nas długa podróż i chce być wypoczęta – posłała Seriuxowi najpiękniejszy ze swoich uśmiechów i wyciągnęła z torby zwinięty w rulon koc. Podłożyła go sobie pod głowę i ułożyła się wygodnie na trawie niedaleko ogniska. Duch zaś bez entuzjazmu, powoli powłócząc nogami szedł w kierunku domu Jaspirii.
- To jest jakiś koszmar – powtarzał sobie cicho i liczył, że gdy wróci za jakiś czas na polane Jaspiria wycofa się z tego idiotycznego pomysłu i zaczną obmyślać plan eliksirowego biznesu.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
;